„wygaszania kopalń”. Zresztą niepotrzebnie tak szybko likwidowano te kopalnie, ale decyzje zapadały w Warszawie.
Dziś natomiast stworzyliśmy w Zabrzu potężną strefę ekonomiczną, rozbudowaliśmy układ komunikacyjny z drogami, chodnikami czy ścieżkami rowerowymi. Stworzyliśmy warunki do rozwoju instytutów naukowych, uczelni wyższych, turystyki poprzemysłowej. Powstają nowe domy i osiedla mieszkaniowe. Odbywa się kilkanaście festiwali, które ściągają do Zabrza tysiące ludzi. Wiele jest pięknie zrewitalizowanych obiektów użyteczności publicznej. Sprawnie pozyskujemy i rozliczamy środki unijne. Funkcjonują kluby sportowe, w których trenują tysiące dzieci. Mamy wyremontowane szkoły, przedszkola i żłobki. Mogłabym tak długo wymieniać. Myślę, że każdy życzliwy człowiek widzi ile wykonaliśmy pracy. Jest jednak wiele procesów, które się toczą i chciałbym je zakończyć. W dawne tereny kopalni Zabrze i Makoszowy trzeba tchnąć nowe życie. Pracujemy nad tym, ale efekty wymagają konsekwencji w działaniu. Podobnie jak w przypadku wielu innych realizowanych obecnie projektów, jak m.in. Admiralspalast, Elektrociepłownia, stadion Górnika, Słoneczna Dolina czy tzw. Nowe Miasto.
Będzie zatem trudna i bolesna kampania wyborcza.
Każda kampania jest czasem szczególnym. Do dziś nie wyjaśniono kto i w jakim celu wydał ogromne pieniądze przed poprzednimi wyborami, usiłując mnie zniesławić. Sięgano po przeróżne oszczerstwa i pomówienia. To jednak nie jest dla mnie najgorsze. Przeraża mnie, jakie ktoś planuje interesy, skoro zdecydował się wydać tak duże pieniądze na kampanię nienawiści? Dobrze, że udało się nasze miasto od tego wszystkiego uchronić.
Zarzuca się Pani, że nie angażuje się Pani politycznie. To na pewno zarzut?
Często powtarzam anegdotę opowiedzianą mi przez prof. Bożenę Hager-Małecką. Kiedy zmarł kierownik jej katedry, ona była jedyną pracującą w niej osobą o odpowiednich kwalifikacjach, ale szef wstrzymywał się z nominacją. Wreszcie stwierdził, że ma trzy wady: jest kobietą, jest bezpartyjna i jest Ślązaczką. Po latach mogę powiedzieć, że także mam te trzy wady. I nie zamierzam tego zmieniać.
Postanowiłam pracować dla Zabrza i chcę dla jego dobra współpracować z każdą demokratycznie wyłonioną władzą na szczeblu wojewódzkim i krajowym. Uważam, że prezydent miasta wręcz ma obowiązek utrzymywać tę współpracę. Nie angażuję się w spory polityczne, bo nie w tym celu mieszkańcy mnie wybrali. Mam budować drogi i mieszkania, rewitalizować tereny poprzemysłowe, dbać o parki, place zabaw i skwery, modernizować szkoły, remontować miejskie obiekty itd. Żadna z tych inwestycji nie jest partyjna. Wszystkie natomiast są zabrzańskie.
A brak akcesji zarówno do „Tak dla Polski” jak i Ruchu Bezpartyjnych Samorządowców?
Moją partią jest Zabrze. Z kolei ruchy samorządowców o zasięgu ogólnopolskim, czy wojewódzkim z definicji mają cele polityczne, a więc chcą uczestniczyć w wyborach na szczeblu kraju lub województwa. Ja od pierwszego dnia objęcia stanowiska prezydenta miasta oświadczyłam, że nie będę tego robić.
Co przynosi pani największą satysfakcję w pracy na rzecz miasta?
Całe życie starałam się aktywnie działać na rzecz mieszkańców Zabrza. Wszystkie podejmowane decyzje opierałam na trwałym fundamencie przywiązania do śląskich tradycji, etosu pracy, otwartości na drugiego człowieka, wiary i szacunku dla innych. Pozostaję wierna wyznawanym wartościom. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że udało się mi zainspirować wiele środowisk nadrzędnym celem, jakim jest stworzenie Zabrza przyjaznego mieszkańcom, a zarazem atrakcyjnego dla inwestorów czy turystów. Dzięki wspólnemu wysiłkowi możemy obecnie cieszyć się miastem medycyny, nauki, kultury, sportu, innowacyjnej gospodarki i turystki poprzemysłowej. Wciąż stawiam na stabilizację oraz konsekwencję w rozwoju, aby Zabrze było miastem, z którego możemy być dumni.
Rozmawiał: Igor Cieślicki