10 NZ w8 Elektryczna ewolucja

Rozmowa z dr. inż. Rafałem Setlakiem, prodziekanem ds. kształcenia Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej 

 

Elektryczna ewolucja

 

Temat, który chcielibyśmy poruszyć, jest bardzo ważny i chyba każdy już się z nim zetknął. Chodzi o elektromobilność. Jak w prostych słowach można wyjaśnić, co kryje się za tym pojęciem?

 

Elektromobilność to inaczej elektryczna mobilność. Spotykamy się z nią codziennie na ulicach. Każdy z nas widział pewnie samochód z zieloną tablicą rejestracyjną. Ale pojęcie elektromobilności jest dużo szersze. Obejmuje również tramwaje, hulajnogi i rowery elektryczne czy też trolejbusy, które można spotkać w niektórych miastach. Ogólnie można powiedzieć, że chodzi o cały park pojazdów jedno- i dwuśladowych, które mają zmienione źródło zasilania. Chodzi o to, żebyśmy odchodzili od źródeł, które uważamy za szkodliwe dla środowiska, które się nie odnawiają. 

Na czym będzie polegała kampania realizowana przez wydział wspólnie z Zabrzem?

 

Na naszym wydziale mamy już ponaddwudziestoletnie doświadczenie w obszarze elektromobilności. Budowaliśmy pojazdy elektryczne jeszcze zanim zaczęliśmy używać tego pojęcia. Prowadziliśmy wtedy badania, pomiary, by pokazać, że tego typu pojazdy mają sens. Nie tylko na Zachodzie, ale również w Polsce. Teraz chcemy wyjść szerzej z tymi informacjami, między innymi poprzez plakaty na przystankach czy też informacje w prasie.

 

Ale przeciętny Kowalski może powiedzieć: po co mam się zajmować samochodami elektrycznymi, skoro i tak mnie nie stać na nie? Niech się martwią ci, którzy mają pieniądze. Ja pomyślę później...

 

No i to jest bardzo dobre podejście. Tak powinno być i tak będzie. Proszę zobaczyć, co się teraz dzieje. Samochody, które mamy dostępne, są drogie. Ale na rynku pojawiają się już samochody dużo tańsze. Na razie nie w Polsce, ale na przykład w Chinach. Tam są dostępne samochody elektryczne już za 20–30 tysięcy złotych. Nie widzimy ich jeszcze na naszych drogach, ale mówi się o nich coraz częściej podczas targów motoryzacyjnych. Wspomniany Kowalski podejmuje więc racjonalne decyzje. Osoby bogate kupują samochody elektryczne już teraz. Nie czekają na żadne systemy dopłat. Dlatego samochody elektryczne, które widzimy na naszych drogach, są to przeważnie samochody luksusowe. W dobrym tonie jest się w nich pokazać. Ich właściciele rozpoczęli już pewien proces. Ich śladem pójdą teraz kolejne osoby, które skorzystają z uruchomionego w lipcu systemu dopłat do aut elektrycznych i kupią samochody, być może również luksusowe, a być może te w już bardziej przystępnych, jak na elektryki, cenach. Pojeżdżą nimi kilka lat i te samochody zaczną się pojawiać na rynku wtórnym. Wtedy ten Kowalski, który ma ograniczony budżet, kupi używane auto elektryczne. I nie obawiajmy się, że te auta będę miały wtedy na przykład już tylko 30 kilometrów zasięgu. Już powstaje bowiem rynek regeneracji i wymiany baterii. My, Polacy, jesteśmy bardzo sprytni i całkiem możliwe, że to od nas będą wychodziły technologie umożliwiające przywracanie tych samochodów do normalnego stanu używalności.

Można więc powiedzieć, że rozwój rynku samochodów elektrycznych to będzie bardziej ewolucja niż rewolucja?

 

Dokładnie. W rewolucji musi być coś przełomowego, musi się pojawić dodatkowa funkcja. Gdyby samochody elektryczne zaczęły się unosić nad ziemią, bez wątpienia mielibyśmy do czynienia z rewolucją. Ale na razie zmiany są ewolucyjne. 

 

Tę ewolucję można już zauważyć w Zabrzu, gdzie już niebawem ruszy budowa centrów przesiadkowych, a kolejne firmy wymieniają flotę swych aut na pojazdy elektryczne...

I tę sytuację można porównać do latających pszczół, którym brakuje ula, czyli ładowarki. Takich miejsc jest jeszcze mało fizycznie, ale są już naniesione na planach. W ramach prac prowadzonych na naszym wydziale wskazaliśmy miejsca w Zabrzu, gdzie ulokowanie ładowarek, zarówno wolnych, jak i szybkich, jest najbardziej korzystne. To zostało już zatwierdzone przez miasto. Mamy zgodę prezesa Urzędu Regulacji Energetyki i budowa tych stacji już ruszyła. 

Kiedy Pana zdaniem samochody elektryczne zaczną stanowić większość na naszych drogach?

 

Organy Unii Europejskiej wskazały niedawno datę, do kiedy w Europie będą sprzedawane samochody spalinowe. To 2035 rok. Od tego momentu nie będziemy mieli już wyboru, ponieważ w salonach będą dostępne już tylko samochody elektryczne. Jak to się przełoży na to, co będziemy obserwować na drogach, będzie zależało od tego, na ile kurczowo będziemy się jeszcze trzymali aut spalinowych. 

 

Rozmawiał: Wojciech Skowroński