12 NZ w9 Nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie

Sierpień to miesiąc, w którym szczególnie dużo mówi się o znaczeniu abstynencji


Nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie


Sierpień to miesiąc wielu ważnych rocznic, ale też miesiąc szczególnej walki o życie. Obchodzony od wielu lat jako ogólnopolski miesiąc trzeźwości, ma dać siłę osobom, które starają się wytrwać w postanowieniu trzeźwości. 


O tym, jak trudno czasem wytrwać w swoich postanowieniach, wiedzą ci, którzy przeszli tę niełatwą drogę. – Sierpień, miesiąc trzeźwości, faktycznie jest dla nas bardzo ważny. Nasze stowarzyszenie powstało trzy lata temu, grupa liczy około 20 osób. Wspieramy się nawzajem, dzielimy się swoją wiedzą i doświadczeniem. O naszej grupie mogę powiedzieć, że jest mocna. Należą do niej ludzie, którym udało się wytrwać ponad 20 lat w trzeźwości. Przychodzą do nas też nowe osoby, które chcą nad sobą pracować, starają się zachować trzeźwość i jesteśmy z tego bardzo dumni – mówi Aleksandra Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Klub Abstynentów Nowe Życie. – Dla tych osób liczy się w pierwszym momencie na pewno serdeczne przyjęcie. Na samym początku chcemy uświadomić im, że też mamy za sobą trudne przeżycia, więc opowiadamy im swoje historie, jak zaczynaliśmy i jak wyglądało nasze życie. Trudne chwile? Oczywiście, że się zdarzają. Trzeba sobie wtedy powiedzieć: dziś nie, dziś się nie napiję. Liczą się tylko te 24 godziny. Dziś. Co będzie jutro, nie myślmy o tym. Żyjmy dniem dzisiejszym i myślą, że dzisiaj jesteśmy trzeźwi – dodaje. Ten rok jest ważny dla Jana Prońko. Obchodzi bowiem 20 lat abstynencji. Jak sam o sobie mówi, jego życie jest przykładem tego, że z każdej sytuacji jest wyjście, tylko to człowiek sam musi chcieć dojrzeć światełko w tunelu i konsekwentnie podążać w jego kierunku. – O tym, jak wygląda droga do trzeźwości, przekonałem się na własnej skórze wtedy, kiedy w latach 90. trafiłem do Toszka. Miałem myśli samobójcze. Kiedy wyszedłem z odwyku, wstąpiłem do AA, brałem udział w wielu spotkaniach i mityngach, które pomagały mi wytrwać. Tak minęło mi pięć lat. I niestety, wtedy miałem wypadek na kopalni. Po nim przeszedłem na roczną rentę rehabilitacyjną. To był trudny moment, kiedy zrobiłem krok w tył. Pomyślałem sobie, że jak wypiję jedno piwo, nikt mnie nie zobaczy, nic złego się nie stanie. I tak po pięciu latach abstynencji doprowadziłem się do takiego stanu, jak na początku. Popadłem w kłopoty. Groziła mi eksmisja. I wtedy rękę do mnie wyciągnął Kazimierz Speczyk, który bardzo mi pomógł. Równocześnie skierowano mnie na terapię dzienną do OPiLU. Poszedłem na mityng. Powiedziałem sobie, że czas na nowe życie. Od tamtego czasu minęło 20 lat mojej trzeźwości. Przeszedłem przez wszystkie etapy: spotkania, mityngi, obozy, wyjazdy terapeutyczne. Cieszę się z tego, że wyszedłem. Ale wiem też, że aby przestać pić, trzeba przede wszystkim tego chcieć. I ja tak wtedy zrobiłem. Powiedziałem sobie, że ja chcę być trzeźwy. Wtedy zmieniło się moje życie. Ożeniłem się po raz drugi. Swoją trzeźwość zawdzięczam Kazimierzowi i ludziom, którzy pokazali mi, że można, że warto. I ja dziś swoim przykładem chcę pokazać tym, którzy są na początku tej trudnej drogi, którym może czasem się wydaje, że nie dadzą rady, że dla nich za późno, że można ją przejść i zmienić swoje życie – opowiada pan Jan. Wsparcie innych jest niezwykle cenne dla tych, którzy walczą z uzależnieniem. – Jedność i wzajemne wspieranie to jest to, na co powinniśmy zwrócić uwagę. Idziemy jedną drogą. Nie ma lepszych, nie ma gorszych. Człowiek sam nie da rady. Ważni są ludzie, którzy w odpowiednim momencie podadzą dłoń. Mieć wokół siebie ludzi, to coś wspaniałego. Alkoholizm to śmiertelna choroba. Wiem, że na dziś jest zahamowana. Dlatego każdego dnia dziękuję, że żyję. Bo życie to wielki dar – mówi Kazimierz Speczyk. – Miesiąc trzeźwości obchodzimy od 28 lat. To okazja, żeby zaakcentować ważność abstynencji. Te 28 lat to okazja do spojrzenia wstecz i próba poszukania znaczenia tego symbolu miesiąca trzeźwości w pomaganiu ludziom uzależnionym, ale nie tylko, bo również w pomaganiu ludziom, którzy choć sami nie są uzależnieni, to w swoim otoczeniu mają osobę z takim problemem. Na pewno w ciągu tych 28 lat przybyło osób, które korzystają z tych przekazów i robią coś dobrego dla najbliższych. To taki łańcuszek dobrej woli, który ma trwać w nieskończoność – podsumowuje Jan Szulik, pełnomocnik prezydenta Zabrza ds. profilaktyki i rozwiązywania problemów uzależnień.

MM