16 NZSw03_23 Już rok Profesora nie ma wśród nas...

W marcu mija rok od śmierci prof. Mariana Zembali


Już rok Profesora nie ma wśród nas...


Był jednym z najwybitniejszych polskich kardiochirurgów, tytanem pracy, który wymagał wiele od siebie i innych. „Noc też jest dobrym dniem do pracy” – zwykł mawiać według jednej z rozlicznych krążących wokół niego anegdot. W marcu mija rok od śmierci prof. Mariana Zembali, wieloletniego dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. - Trudno sobie wyobrazić współczesną historię Zabrza i polskiej medycyny bez Jego dorobku oraz zaangażowania. Dzięki zgromadzeniu wokół siebie wybitnych specjalistów i ekspertów, rozbudowie Śląskiego Centrum Chorób Serca, nowatorskim projektom naukowym oraz pionierskim operacjom Profesor Marian Zembala uczynił zabrzański ośrodek jednym z najlepszych na świecie – podkreśla prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. - Pamiętamy Jego otwarte serce, które bezgranicznie ofiarował drugiemu człowiekowi w chorobie i cierpieniu. W trudnych sytuacjach dawał ludziom nadzieję, wykorzystując swoją głęboką wiedzę i umiejętności lekarskie. Za wszystko, co zrobił dla polskiej i światowej kardiochirurgii, dla leczenia i ratowania ludzkiego życia, w tym szczególnie dla Zabrza i jego mieszkańców, jesteśmy bardzo wdzięczni - dodaje. Prof. Marian Zembala urodził się 11 lutego 1950 r. w Krzepicach. W 1974 r. ukończył z wyróżnieniem studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej we Wrocławiu. Do 1980 r. pracował w tamtejszej Klinice Chirurgii Serca. W 1981 r. wyjechał na staż do Holandii. W Utrechcie uczestniczył w największym po wojnie programie operacji polskich dzieci z wadami serca. W połowie lat 80. do swojego zespołu zaprosił go prof. Zbigniew Religa, który w Zabrzu rozpoczął budowę oddziału umożliwiającego przeprowadzanie najbardziej skomplikowanych w skali kraju operacji. Przełomową była przeprowadzona w 1985 r. pierwsza w Polsce udana transplantacja serca. To właśnie prof. Marian Zembala kontynuował misję, której podjął się w Zabrzu Zbigniew Religa. Efektem tego były kolejne spektakularne operacje i wprowadzane do praktyki klinicznej innowacyjne metody leczenia. W 1991 r. prof. Marian Zembala wykonał pierwszą w Polsce transplantację serca u dziecka, w 1998 r. pierwszy raz przeszczepił pojedyncze płuco. W 2001 r. kierowany przez niego zespół dokonał pierwszej równoczesnej transplantacji serca i płuc. Pacjentem był Marek Breguła, który wciąż cieszy się dobrym zdrowiem.

Na przestrzeni lat prof. Marina Zembala był m.in. krajowym konsultantem w dziedzinie kardiochirurgii, ministrem zdrowia, prezydentem Europejskiego Towarzystwa Kardio Torakochirurgów... Wśród niezliczonych nagród i wyróżnień znalazł się m.in. medal papieski „Pro Ecclesia et Pontifice”, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski czy też przyznany przez najmłodszych Order Uśmiechu. W 2009 r. został Honorowym Obywatelem Zabrza. Potrafił zaskakiwać. Znakomicie grał na akordeonie, żeglował, pisał wiersze... Za tym wszystkim krył się niezwykle skromny człowiek, który zawsze powtarzał, że to pacjent jest najważniejszy. Dawał temu wyraz na każdym kroku. „Jak rozpoznać, że profesor Zembala jest na urlopie? Do pracy przychodzi w sandałach” – żartowali czasem jego współpracownicy. Dzięki zaangażowaniu i determinacji prof. Mariana Zembali Śląskie Centrum Chorób Serca powiększało się o kolejne pawilony. Tak było również po tym, jak w 2018 r. doznał udaru i musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. W ubiegłym roku otwarty został kolejny z budynków – Śląski Ośrodek Kliniczno-Naukowy Zapobiegania i Leczenia Chorób Środowiskowych, Cywilizacyjnych i Wieku Podeszłego im. prof. Zbigniewa Religi. Trudno uwierzyć, że na jego otwarciu zabrakło Profesora... GOR


Wspominają Profesora


Prof. Lech Poloński, kardiolog

Profesor Marian Zembala był lekarzem, dla którego każdy chory był tym „najważniejszym”. Cały wysiłek kierował na doskonalenie warsztatu chirurgicznego. Był kardiochirurgiem ciągle poszukującym nowych rozwiązań, a celem było stworzenie ośrodka, w którym na najwyższym poziomie będą wykonywane wszystkie operacje w obszarze sercowo-naczyniowym. Jednocześnie nie przeszedł obojętnie obok papierka na podłodze. Podziwialiśmy go za niespożytą energię i zaangażowanie w każde kolejne zadanie.


Prof. Marek Gzik, dyrektor EHTIC

Wciąż w mojej pamięci jest pierwsza edycja „Śląskiej Konferencji Biomedycznej”. Był to początek działalności w Zabrzu Wydziału Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej. Jako ówczesny dziekan blisko współpracowałem z Profesorem Zembalą. Pamiętam do dziś Jego słowa: „Tylko pokorna współpraca lekarzy i inżynierów może przyczynić się do powstania technologii ratującej życie”. 


Alicja Chachaj, prezes Fundacji SCCS

W życiu przydaje się mentor, nauczyciel. Ktoś życzliwy, kto popchnie nas nawet leciutko, ale we właściwym kierunku. Puknie palcem w mapę i wskaże drogę, której na początku sami nie umieliśmy odnaleźć. Nam Profesor Marian Zembala dał się poznać nie tylko jako genialny lekarz, ale także wspaniały człowiek. Jego miłość i chęć pomocy potrzebującemu człowiekowi miało ogromne znaczenie dla nas wszystkich. To była jego misja, którą staramy się kontynuować.


Adam Konka, prezes Kardio-Med Silesia

Utworzenie Śląskiego Parku Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia było jedną z ważnych inicjatyw śp. prof. Mariana Zembali. Chciał stworzyć ośrodek, w którym byłyby prowadzone prace badawczo-wdrożeniowe w medycynie, nowych technologiach medycznych, telemedycynie i biotechnologii. Przyświecało temu motto Profesora: „Cała mądrość nie mieści się w jednej głowie, dlatego tutaj poszukujemy rozwiązań, aby mądrość, talenty i doświadczenia wielu indywidualności i ich zespołów mogły się spełnić i służyć potrzebującym”. Ten cel udało się zrealizować. 


Jan Sarna, dyrektor FRK

Profesor Marian Zembala był bardzo oddany swojej pracy. Żył życiem Śląskiego Centrum Chorób Serca, które rozbudował, unowocześnił i - mówiąc w przenośni - pozostawił na nim swoje piętno. Był doświadczonym chirurgiem i mentorem młodego pokolenia. Był także przewodniczącym Rady Naukowej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii. Lubiłem, jak mówił mi „Jaśko”. Pozostanie w mojej pamięci na zawsze.