24 NZSw8_22 Antoni Rollnik – opowiem Wam o Zabrzu cz. II

MUZEUM MIEJSKIE ZAPRASZA NA NOWĄ WYSTAWĘ


Antoni Rollnik – opowiem Wam o Zabrzu cz. II


Przygotowana przez Muzeum Miejskie ekspozycja „Opowiem Wam o Zabrzu” jest próbą pokazania, w dużym skrócie, dziejów naszego miasta. Swego rodzaju przewodnikiem po wystawie został Antoni Rollnik, górnik, który był wieloletnim naczelnikiem gminy Zaborze. W poprzednim numerze poznaliśmy pierwszą część jego opowieści. Teraz pora na ciąg dalszy...


W październiku 1901 roku zakończyłem urzędowania na stanowisku naczelnika gminy Zaborze. Od czasu starosty von Holwede, który mianował mnie na stanowisko naczelnika, upłynęło sporo czasu. W roku 1901 w imieniu władz starostwa żegnał mnie komisarz powiatowy doktor Alfred Scheche. Z działalnością na rzecz powiatu nie pożegnałem się jednak ostatecznie. Do roku 1908 pełniłem jeszcze funkcję ławnika gminy Zaborze. Dumą moją jest fakt, że w dowód moich zasług na rzecz gminy, jeszcze pod koniec mojego urzędowania na stanowisku naczelnika, droga prowadząca od kościoła aż do gospodarstw położonych w centrum Zaborza Wsi nazwana została moim imieniem! Tak więc ja, Anton Rollnik, oraz część mojej rodziny mieszka odtąd przy Rollnikstrasse! Po zakończeniu urzędowania na stanowisku naczelnika gminy postanowiliśmy wspólnie z Johaną wziąć udział w pielgrzymce Górnoślązaków do Rzymu. Podróż tę odbyliśmy w marcu 1900 roku. Była to nasza jedyna tak daleka wspólna podróż. Na początku XX wieku nasze Zaborze nadal się rozrastało. Prawie cała moja rodzina, mimo że byliśmy poddanymi króla Prus, w duchu była Polakami, a przede wszystkim Ślązakami. W urzędzie oraz wszędzie tam, gdzie jest to wymagane rozmawiamy po niemiecku, ale w domu głównie „godomy”. Nie inaczej było w większości zaborskich rodzin, zwłaszcza robotniczych oraz gospodarzy rolnych. Jak już wspominałem, od 1885 roku mamy w Zaborzu swój kościół. Od tego czasu przyjechało do nas wielu ewangelików, głównie urzędników, którzy znaleźli zatrudnienie na kopalni, w elektrowni, nie brakowało ich również u nas w urzędzie gminy. Mieli oni daleko do swojego kościoła, stąd w 1905 roku na Kolonii B wybudowali kościół, który otrzymał nazwę Królowej Luizy. Jak widać, królowa Luiza w Zaborzu cieszyła się szczególnym szacunkiem. Jej imię nosiła kopalnia, kościół, gimnazjum oraz apteka! W tym samym 1905 roku, dekretem Jego Królewskiej Mości Wilhelma II, nasze Zaborze zostało przyłączone do utworzonej z dniem 1 kwietnia gminy Zabrze. Nowa gmina liczyła ponad 55 tysięcy mieszkańców! W 1908 roku, w wieku 67 lat, postanowiłem zakończyć swoją działalność zawodową. Dzieci nasze dawno były już na swoim. Mieszkaliśmy już od kilkunastu lat w jednym domu z córką Marią wydaną za Alexandra Cygana. Naszą radością były ich małe córeczki – Agnieszka i Anna. Zachodziły do nas również córki Karolina, Genowefa, Dorota, Antonia z rodzinami oraz nasz jedyny syn Richard, nasza duma i nadzieja na przedłużenie nazwiska Rollnik. Richard ukończył studia prawnicze we Wrocławiu i pracuje jako prawnik. Rozrosło się też nasze Zaborze. W 1910 roku wedle spisu powszechnego odnotowano, że mieszka tutaj ponad 27 tysięcy ludzi! Na zegarze wybiło „pół na dwanosto”, czas kończyć pisanie. Johana, jak każdego dnia, zaraz przypomni, że pora szykować się na Anioł Pański, a potem już trzeba będzie się ubierać i jechać do Zabrza. Muszę się więc spieszyć. Dodatkowo, wzrok już nie ten co w młodości, ręka też czasami już drży, ale chcę jeszcze odnotować kilka ważnych wydarzeń z ostatnich lat. 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie zamordowany został arcyksiążę austriacki Franciszek Ferdynand, następca tronu. Od tego czasu wydarzenia potoczyły się szybko. 1 sierpnia nasz rząd w Berlinie ogłosił wojnę z Rosją. Wiadomość ta po Zaborzu rozeszła się lotem błyskawicy. Ja byłem już poza obowiązkiem służby wojskowej, ale nasz syn Richard, zięciowie, mężczyźni z dalszej rodziny oraz znajomi z trwogą oczekiwali na mobilizację. Wojna trwała do 1919 roku. Wielu z naszych nie wróciło z frontu, wielu zostało kalekami. W czasie wojny były również radosne chwile. W 1917 roku wraz z Johaną świętowaliśmy „złote gody”. Z tej okazji nasze dzieci zamówiły w naszej intencji uroczystą mszę, sprawował ją sam proboszcz, ksiądz Józef Bennek. Mimo że był to czas wojny, w okrojonym co prawda gronie spotkaliśmy się na obiedzie. Były prezenty, listy gratulacyjne i telegramy. Nasz syn Richard miał już aparat fotograficzny, więc zrobił nam pamiątkowe zdjęcie. My zaś z Johaną wróciliśmy myślami do dnia naszego ślubu. Koniec wojny nie był końcem niepokojów, zwłaszcza u nas na Śląsku. Rozbudzane od kilku dziesięcioleci nadzieje na odrodzenie państwa polskiego odżyły, także wśród wielu zaborzan, u nas w rodzinie również. 20 marca 1921 roku odbył się na Górnym Śląsku plebiscyt, trzeba było się opowiedzieć, czy chcesz zostać w państwie niemieckim, czy chcesz przyłączenia do Polski? Jeszcze mam świeżo w pamięci rozmowy w rodzinie i wśród znajomych, jak głosować? Nasza rodzina w większości oddała głos za Polską, jednak ostatecznie w Zaborzu większość głosów oddano za pozostaniem w państwie niemieckim. Nie trzeba było długo czekać, w nocy z 2 na 3 maja wybuchło powstanie. W odróżnieniu od dwóch poprzednich, walki toczyły się również u nas. Do wieczora cały obszar obsadzony został przez oddziały powstańcze, jedynie w centrum Zabrza znajdowała się francuska strefa neutralna obejmująca instytucje i obiekty komunalne. 20 października 1921 roku Rada Ambasadorów podjęła decyzję o podziale obszaru plebiscytowego pomiędzy Niemcy i Polskę. Nowa granica przecięła powiat zabrzański. Zaborze wraz z ośmioma gminami przyznane zostało Niemcom, zaś Makoszowy, wieś, w której urodził się mój ojciec, znalazły się w Polsce. Niespełna trzy miesiące temu, 23 czerwca, na terenach tych zainstalowała się polska cywilna władza administracyjna. U nas w Zaborzu oraz pozostałych gminach przyznanych Niemcom, wojsko na nowo wkroczyło 4 lipca, przywrócona została administracja niemiecka. Ale czy to już koniec zmian? Czy wróci spokój? Dziś na to pytanie nie znam odpowiedzi. Johana woła na Anioł Pański, idę. Potem się ubiorę i pojadę do Zabrza, które dziś zostanie miastem. A co z Zaborzem? Czy ono kiedyś też stanie się miastem, a może zostanie włączone do Zabrza? Czas pokaże.


Zostańcie z Bogiem,

Antoni Rollnik, Zaborze, Dorfstrasse 5b (ul. ks. A. Korczoka)