25 NZ w9 W gorsecie nie tylko na bal

Kobieta rozwiązana jest rozwiązła, czyli kilka słów o damskiej modzie


W gorsecie nie tylko na bal


„Najlepszym przyjacielem kobiety” już od XVI wieku (a według niektórych jeszcze wcześniej) był gorset, w języku polskim funkcjonujący jako sznurówka. Na przestrzeni wieków stanowił on zasadniczą część garderoby damskiej. 

Wielkość i krój gorsetu zależny był od zmieniającej się co rusz mody kobiecej – raz więc był on krótszy, a raz dłuższy, czasami bywał lżejszy, czasem zaś wyjątkowo obcisły. Gorsety, które znamy z filmów, książek, prasy, czyli te używane w II połowie XIX wieku, należały właśnie do tych ostatnich. Miały one za zadanie maksymalnie wyszczuplić talię – spłaszczyć brzuch i wyeksponować biodra oraz podnieść biust. Aby więc to swoje zadanie spełnić, gorset musiał być usztywniony. Do tego celu wykorzystywano fiszbiny, ale też wiklinę oraz trzcinę (ponieważ prawdziwe fiszbiny nie należały do tanich materiałów, a tym samym niewiele pań mogło sobie na nie pozwolić, gorsety w połowie XIX w. usztywniano najczęściej za pomocą płaskich, metalowych listewek, które z czasem przejęły nazwę fiszbinu). Przód pierwszych gorsetów również był usztywniany, za pomocą tzw. brykli, czyli prostej listwy wykonanej np. z drewna, kości lub rogu. Z biegiem czasu bryklę zastąpiono metalowym zapięciem z przodu. Były to dwie cieńsze listewki, jedna z dziurkami, a druga z haczykami/wypustkami do zapinania. Z tyłu natomiast gorset posiadał sznurek bądź taśmę, którą można było go związać. Gorsety XVI–XVIII-wieczne posiadały nieraz także wiązanie z przodu lub z przodu i z tyłu. Gorsety wykonywano w różnych kolorach i z różnych tkanin. Najczęściej była to bawełna, satyna, jedwab. 


***

Od połowy XIX wieku gorset stał się dosyć niewygodną częścią garderoby – wówczas modna była wąska talia, co podkreślane było także poprzez suknie rozszerzające się ku dołowi w kształt dzwonu – krynoliny. Aby nadać im pożądany kształt, musiały być podtrzymywane na specjalnym stelażu. Ideał kobiecego piękna zakładał, że dama powinna mieć w talii nie więcej niż 40–50 cm, stąd wiele pań dążyło do perfekcji w tym względzie. Należy dodać, iż krynolina skutecznie maskowała obfitsze kształty pań poniżej pasa. Suknie na krynolinie modne były niemal do końca lat 60. XIX wieku. Już od połowy lat 60., początkowo nieśmiało, suknie zaczęły coraz bardziej „przesuwać się w tył”, aż w latach 70. XIX wieku w modę weszły węższe spódnice – za to z powiększonym tyłem opartym na innym rodzaju stelaża – tzw. tiurniurze. W latach 80. XIX wieku suknie były bardzo wąskie, za to z tyłem rozbudowanym do karykaturalnych wręcz rozmiarów. Ponieważ sylwetka kobiety uległa zmianie – zmienić musiał się też kształt gorsetu, który nieco się wydłużył. Oprócz wąskiej talii musiał bowiem zapewnić kobiecie także płaski brzuch i szczupłe biodra. O ile tiurniura wyszła z mody pod koniec lat 80. XIX wieku, talia kobieca musiała pozostać szczupła. Panie nosiły więc nadal gorsety, które jednak na przełomie wieków uległy skróceniu. Na początku XX wieku szczytem mody nadal była talia osy oraz… okazały biust (notabene specyfiki na powiększenie tej części kobiecego ciała reklamowane były często w lokalnej prasie). Uzyskanie pożądanej sylwetki w kształcie litery S gwarantował jak zwykle gorset, który nie dość, że zapewniał wcięcie w talii, to jeszcze podnosił i uwydatniał biust (który podążająca za modą kobieta mogła powiększyć jeszcze bardziej przyszywając do koszulki gorsetowej dodatkowe falbanki). Ponieważ jednak moda damska szybko ulega zmianie, na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej miała miejsce kolejna rewolucja – tym razem kobieta miała mieć linię… kija. Suknie szyto zatem z lekkich, powiewnych, miękkich tkanin, układających się swobodnie. Miały one podkreślić naturalną wysmukłość sylwetki. Pomógł w tym jak zwykle gorset, który został wydłużony jak nigdy dotąd – niemal do połowy uda, ponieważ za zadanie miał wyszczuplić nie tylko biodra, ale też pośladki. Gorset był kluczową częścią garderoby damskiej w XIX i w początkach XX wieku. Panie przyzwyczajały się do niej zawczasu, zaczynając nosić gorsety już jako małe dziewczynki (również aby zachować prawidłową postawę – w tym celu gorsety zakładano też chłopcom). W użyciu były również gorsety dla kobiet ciężarnych, które jednak nie miały za zadanie spłaszczać brzucha, ale go podtrzymywać; gorsety „sportowe” (na potrzeby coraz popularniejszych aktywności fizycznych, takich jak gimnastyka, jazda na rowerze czy gra w krykieta); kąpielowe (pod strój plażowy, np. nad morze) oraz letnie (wykonane z cieńszych materiałów). Gorset był również w pewnym sensie strażnikiem moralności. Funkcjonowało powiedzenie, iż „kobieta rozwiązana jest rozwiązła”. Żadna szanująca się, przyzwoita kobieta nie wychodziła z domu bez gorsetu, w domu natomiast wiązała go luźniej. Nie należy jednak sądzić, iż gorset zakładano zaraz po przebudzeniu i zdejmowano dopiero przy udaniu się na spoczynek. Nie noszono go przez cały czas i nie za każdym razem wiązano go bardzo ciasno (ciaśniej wiązano np. do teatru, na bal etc., kiedy damie zależało na szczególnie atrakcyjnym wyglądzie, a luźniej np. na spacer). 


***

Gorset można było uszyć ręcznie, jednakże w II połowie XIX wieku coraz popularniejsze stawały się gotowe wyroby. W Zabrzu sklep z tą częścią bielizny otworzyła przy Kronprinzenstrasse 139 (ul. Wolności) w domu p. Herzberga 11 kwietnia 1908 r. Lina Steiner, która od lat 90. XIX wieku prowadziła interes w Gliwicach. Oba zakłady należące do pani Steiner stanowiły filie Berlińskiej Fabryki Gorsetów. Przybytek ów oferował całą gamę produktów: gorsety dla tęższych pań; gorsety schodzące bardzo nisko na biodra; gorsety idealnie dopasowane do każdej figury; gorsety zdrowotne zapinane na guziki; gorsety ze spiralami; doskonale dopasowane gorsety z dwoma parami pasków do pończoch; gorsety z gładkim frontem – a wszystko to wykonane szybko i w nader atrakcyjnych cenach. Oczywiście, pojawiały się także głosy mówiące, iż noszenie gorsetu prowadzi do utraty zdrowia, a nawet życia. Szczególnie lekarze nawoływali do rezygnacji z tego elementu garderoby, przypisując mu wywoływanie wielu chorób – od gruźlicy poprzez krwotoki, nawet do nowotworów. Nie do końca odpowiadało to prawdzie. Faktem jednak jest, iż częste i długotrwałe noszenie gorsetu prowadziło niekiedy do deformacji sylwetki tak, że później niepodobna już było się bez niego obejść, mogło też prowadzić do przesunięcia się narządów wewnętrznych, a także do problemów z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. Zbyt ciasno zawiązany gorset bywał także przyczyną niedotlenienia, zasłabnięć i omdleń oraz wymiotów na skutek ściśnięcia żołądka. Dlaczego zatem panie nie chciały zrezygnować z tej części garderoby? Na pytanie to odpowiedziała dr Anna Fischer-Dückelmann, żyjąca na przełomie wieków jedna z pierwszych kobiet lekarzy: „Potęga gorsetu posiada swe uzasadnienie w próżności kobiecej”. Lekarka trafnie zauważyła też, że „wrodzona próżność i chęć przypodobania się czyni więcej szkody na zdrowiu kobiet aniżeli inne czynniki razem wzięte”. Co ciekawe, gorsety często nosili również panowie, a ich motywy były podobne jak u kobiet (dzięki gorsetowi sylwetka miała uzyskać „męski kształt” – wąska talia, szerokie ramiona, wyprostowana postawa). Warto wspomnieć, że na przestrzeni dziejów niejednokrotnie pojawiały się próby zreformowania kobiecego stroju tak, aby można było wyeliminować gorset, co miało służyć przede wszystkim zdrowiu, ale też wygodzie. Propozycje tzw. sukni reformowanych z początku XX wieku nie spotkały się jednak z entuzjastycznym przyjęciem pań, ponieważ były one… brzydkie (a przynajmniej o wiele mniej atrakcyjne od strojów proponowanych przez wielkie domy mody). Wraz z wybuchem I wojny światowej zmianie uległy pewne formy odzieży, bielizny, dodatków etc. Panie musiały zastąpić na wielu płaszczyznach mężczyzn, którzy zostali powołani do wojska, dlatego strój kobiecy musiał stać się bardziej funkcjonalny i wygodny. Wbrew powszechnej opinii nie odrzucono raz na zawsze znienawidzonych gorsetów – po prostu zmieniły formę, stając się mniej sztywne. Zasadniczo jednak w czasie wojny, jak i krótko po niej, noszono jeszcze gorsety w dawnej postaci. Zmieniły się one ponownie w połowie lat 20. XX wieku. O ile jednak na przełomie wieków miały uwydatniać biust, tak teraz miały go spłaszczać, podobnie jak brzuch i biodra – modna była bowiem „chłopięca” sylwetka. „Powrót kobiecości” nastąpił jednak dosyć szybko, bo już w 1930 r. Wówczas znów zaczęto podkreślać kobiece kształty: wąską talię, krągły biust, wyraźnie zarysowane biodra. Nie trzeba dodawać, że w „powrocie kobiecości” niemałą rolę znów odegrał gorset. Ta część garderoby, chociaż od dawna już nieobowiązkowa, ma jednak rzesze swoich amatorów również w czasach obecnych. Anna Kulczyk Muzeum Miejskie w Zabrzu