29 NZSw12 Kilka słów o dawnych modlitewnikach
Muzeum Miejskie zaprasza na wystawę poświęconą drukom religijnym
Kilka słów o dawnych modlitewnikach
W związku z otwarciem w Muzeum Miejskim w Zabrzu nowej wystawy czasowej poświęconej dawnym drukom religijnym wydanym na Śląsku przed 1945 r., z których największą grupę stanowią dawne modlitewniki, pragniemy przybliżyć czytelnikom kilka informacji na temat tych coraz mniej popularnych obiektów.
Modlitewniki i śpiewniki były wyjątkowo skutecznym narzędziem kształtującym specyfikę życia religijnego mieszkańców Górnego Śląska. Druki te cieszyły się dużą popularnością. Pierwsze z nich zaczęły ukazywać się już w XVI w., jednakże szczególnie dużo książeczek do nabożeństwa i śpiewników pojawiło się w okresie między 1840 a 1914 rokiem. Miał na to wpływ proces industrializacji regionu i co za tym idzie – proces urbanizacji. Dla przybywających na Górny Śląsk pracowników zakładów przemysłowych budowano osiedla i kolonie robotnicze, a dla zaspokojenia ich potrzeb duchowych także kościoły. Oprócz tego w 1825 r. wprowadzono (a w 1845 r. uzupełniono) w Prusach ustawę o obowiązku szkolnym, czego wynikiem była większa niż w latach ubiegłych umiejętność czytania. Te dwa czynniki zwiększyły zapotrzebowanie na książki – również modlitewne. Były one wydawane w językach: polskim, niemieckim i czeskim. Autorami modlitewników i śpiewników byli w przeważającej mierze księża – proboszczowie, którzy opracowywali je z myślą o swoich parafianach, wikarzy oraz zakonnicy, a w dalszej kolejności osoby świeckie: drukarze, organiści, nauczyciele, śpiewacy kościelni, ale także młynarz (Karol Piekoszowski), tkacz (Adam Sikora) i nadsztygar (Mateusz Liss). Książki do nabożeństwa miały stanowić pomoc duszpasterską oraz ułatwić wiernym przeżywanie mszy św. i praktykowanie nabożeństw. Zawartość poszczególnych z nich miała na uwadze aktualne potrzeby odbiorców. Modlitewnik niejednokrotnie stanowił całą bibliotekę religijną ówczesnego człowieka, dlatego na jego treść składały się oprócz modlitw i pieśni kościelnych oraz domowych również skrócony katechizm i pouczenia dotyczące sakramentów, kalendarz katolicki, niejednokrotnie krótkie żywoty świętych, wykaz świąt ruchomych, spis i porządek świąt oraz postów ustanowionych przez Kościół. Oprócz tego w najpopularniejszym bodaj górnośląskim modlitewniku jakim jest „Droga do Nieba” autorstwa ks. Ludwika Skowronka zamieszczone były także w formie rymowanych dwuwierszy pouczenia moralne dotyczące życia chrześcijańskiego, np. „Kto Mszę świętą w niedzielę opuszcza, tego Pan Bóg do nieba nie wpuszcza”, a także pouczenia dla różnych stanów: dla mężów, matek katolickich, panien i młodzieńców. W wielu przypadkach modlitewnik pełnił rolę książki do czytania.
***
Bardzo często pieśni zawarte w modlitewniku stanowiły większą jego część. Wiele z pieśni będących w częstym użyciu znano po prostu na pamięć. Śpiewano je także w domach, przy pracy, dziękując za pomyślność i powodzenie, a w czasie obaw czy niepowodzenia przyjmowały one charakter błagalny. Spora część owych pieśni funkcjonuje do dnia dzisiejszego, jednakże w wersji skróconej (zawierają one przykładowo pięć zwrotek, podczas gdy pierwotnie było ich ok. piętnastu). Przykładem pieśni funkcjonującej we współczesnych modlitewnikach i śpiewnikach do dnia dzisiejszego jest chociażby „Kiedy ranne wstają zorze” opublikowana w 1792 r. w zbiorze pieśni autorstwa Franciszka Karpińskiego. Śpiewana była także na Śląsku, o czym świadczy jej obecność w takich pozycjach, jak chociażby wydany po raz pierwszy w 1850 r. w Niemieckich Piekarach „Dostateczny śpiewnik kościelny i domowy wraz z książką modlitewną dla wygody katolików z różnych książek zebrany i ułożony” autorstwa Karola Piekoszowskiego – z zawodu młynarza, a z zamiłowania zbieracza pieśni. Autor zawarł w swoim dziele pieśni śpiewane na Śląsku, ale także pieśni ogólnopolskie, a jego śpiewnik cieszył się dużym powodzeniem – w ciągu 50 lat był przedrukowywany aż dziewięć razy, a wychodził w nakładach po 10 000 egzemplarzy. Oprócz książek modlitewnych przeznaczonych dla ogółu wiernych funkcjonowały też takie, które dostosowane były do potrzeb poszczególnych grup parafian i do różnych form pobożności. Na stronach tytułowych większości z nich zaznaczono do kogo zostały skierowane. Np. „Bardzo praktyczna książka do nabożeństwa dla młodzieży”, „dla dziatek po raz pierwszy przystępujących do Spowiedzi i Komunii św.”, „na pożytek chorujących i umierających”, „dla Chrześcijan-Katolików obojga Płci a szczególnie dla osób w podeszłym wieku”, „dla niewiast w stanie błogosławionym”, „dla Chrześcijańsko-Katolickich górników”. Oprócz wskazania grupy odbiorców niejednokrotnie dawne modlitewniki zawierały informacje o danym miejscu pielgrzymkowym czy o sposobie odprawiania danego nabożeństwa, np. „dla użytku pątników Kalwaryę Piekarską zwiedzających z dodatkiem historyi o cudownym obrazie Matki Boskiej oraz historyi kościoła i Kalwarii”, „Przewodnik dla pielgrzymujących na Górę św. Anny i do innych miejsc cudownych”, „do odmawiania podczas wiecznej adoracyi dla dyecezyi Wrocławskiej”. Zawartość modlitewników oraz ich układ miały służyć parafianom wszystkich stanów i pomagać im w życiu religijnym. Uwzględnienie poszczególnych grup wiernych, a także dostosowanie się do ich języka i warunków życia codziennego, świadczy o trosce duszpasterskiej śląskiego duchowieństwa, które mimo trudności chciało pomóc wiernym, wśród których pracowało. Modlitewniki bywały przekazywane z pokolenia na pokolenie, często były prezentem z okazji przystąpienia do I Komunii św., stanowiły przedmiot wyprawy ślubnej, wkładano je także zmarłym do trumny. Jak już wspomniano, autorami największej liczby modlitewników byli księża. Do najaktywniejszych na Górnym Śląsku należeli Ignacy Böhm (proboszcz w Gorzowie Śląskim), Johannes Chrząszcz (proboszcz w Pyskowicach) oraz Ludwig Skowronek (proboszcz w Bogucicach) – autor wspomnianej już „Drogi do Nieba” oraz „Weg zum Himmel”. Nie wszyscy autorzy książeczek do nabożeństwa są znani. Wielu z nich, kierując się zapewne skromnością, nie podpisywało napisanych przez siebie wydawnictw, stąd na stronach tytułowych niektórych z nich można znaleźć informację, że autorem jest „ks. U” lub „Pewien Kapłan”. Pojawiają się także inicjały: „X. N.B.” lub „El. S.”.
***
Książki do nabożeństwa były drukowane w większości czcionkami łacińskimi, ale zdarzały się również drukowane gotyckimi (szwabachą) – były to głównie książki w języku niemieckim. Jeśli chodzi o ilustracje, to w wielu modlitewnikach na stronie tytułowej lub poprzedzającej znajdował się barwny wizerunek przedstawiający najczęściej Jezusa Dobrego Pasterza, Trójcę Świętą lub Matkę Boską, albo wybraną scenę biblijną, np. Zwiastowanie NMP czy ukrzyżowanie. Pojawiali się również popularni święci: św. Józef, św. Antoni, św. Franciszek. Powszechne były też ilustracje do rozważań Drogi Krzyżowej i Różańca, a także ozdobne ornamenty. Modlitewniki i śpiewniki posiadały różnego rodzaju oprawy, z reguły twarde – skórzane lub płócienne, ze zdobieniami, tłoczeniami, ornamentami oraz ozdobnymi zapięciami, a także z barwnymi lub złoconymi brzegami i okuciami czy wykończone marmurem lub kością słoniową. Od oprawy w dużej mierze zależała też cena takiej książki. Modlitewniki miały różne formaty ustalane z reguły tak, aby nie sprawiały trudności w niejednokrotnie długiej drodze do kościoła. Ilość stron w książkach do nabożeństwa wahała się od 34 do 1684. Modlitewniki wydawane obecnie różnią się znacznie od tych drukowanych dawniej. Zarówno forma jak i treść współczesnych książeczek do nabożeństwa została znacznie uproszczona. We współczesnych księgarniach nie spotkamy już modlitewników z okuciami, zdobnymi tłoczeniami czy barwnymi ilustracjami na stronie tytułowej. Trudno też doszukiwać w nich informacji na temat Suchych Dni (czyli kwartalnych dni postu przypadających cztery razy do roku) czy informacji, kiedy nie powinno się urządzać wesela po zaślubinach. Gdyby jednak ktoś był ciekaw dawnych modlitewników, i nie tylko, zapraszamy do Muzeum Miejskiego w Zabrzu! Poświęcona im ekspozycja otwarta będzie do końca lutego 2022 r.
Anna Kulczyk Muzeum Miejskie w Zabrzu