29 NZSw5_22 Przede wszystkim pasja

ROZMOWA Z AGNIESZKĄ PLUSKOTĄ, PREZESEM I TRENEREM KOBIECEGO KLUBU SPORTOWEGO GÓRNIK ZABRZE


Przede wszystkim pasja


Skąd wzięło się u Pani zainteresowanie piłką nożną?


Tak naprawdę to nie wiem. Może to, że byłam dzieckiem pełnym energii? U nas w rodzinie wszyscy grali w piłkę ręczną. Ja wybrałam piłkę nożną i nie żałuję swojej decyzji.


Pierwszym klubem w Pani bogatej karierze zawodniczej była Puma Zabrze. Jak Pani wspomina tamten czas?


Z wielkim sentymentem. To była rodzinna, ciepła, opiekuńcza atmosfera. Każdy chyba tak ma. Pierwsi trenerzy, autorytety kształtują młode piłkarki. Ja trafiłam na żyzną glebę i się rozwinęłam.


Potem były inne kluby i sporo sukcesów. Które z nich uważa Pani za najważniejsze?


Wszystkie mistrzostwa Polski, które zdobywałam z Piastunkami Gliwice i Czarnymi Sosnowiec. Smak awansu do wyższej klasy rozgrywkowej też jest niezapomniany.


Marzeniem każdego sportowca jest gra w reprezentacji Polski. Pani dostąpiła takiego zaszczytu. Jak wspomina Pani ten okres?


Tak, to było moje marzenie. Chciałam jeszcze zagrać w mistrzostwach świata. Wielka przygoda, przyjaźnie i zdobyte doświadczenie. Same umiejętności piłkarskie i przygotowanie motoryczne to czasami za mało, by zagrać z orzełkiem na piersiach. Trzeba jeszcze mieć szczęście. Ktoś cię musi zauważyć i dać szansę. Ja takie szczęście miałam i dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili.


Po występach w kilku klubach jako grająca trenerka wróciła Pani do Zabrza. Kiedy to nastąpiło i co miało na to największy wpływ?


Zawsze chciałam zakończyć karierę piłkarską w swoim kochanym mieście. Nadarzyła się okazja, by taka drużyna w Zabrzu powstała i podjęłam rękawicę. Byłam świeżo upieczonym trenerem. Udało się. W wieku 45 lat pożegnałam się ze swoimi kibicami. Cieszę się, że są teraz ze mną i śledzą moją pracę trenerską.


Była Pani przez dłuższy czas prezesem, trenerką i zawodniczką KKS. Jak udawało się łączyć te funkcje?


Pasja. Życzliwe, oddane, zaufane i również pełne pasji osoby mi w tym pomogły. Zaangażowanie i współpraca z rodzicami zawodniczek. No i moi kochani Rodzice, którzy w sytuacjach zwątpienia i braku sił byli przy mnie. Zawsze potrafili wypełnić mnie nową siłą i nadzieją.


Dokładnie w Dniu Kobiet w tym roku KKS połączył się z Górnikiem Zabrze. Jak do tego doszło?


Od prawie siedmiu lat jestem związana z Górnikiem. Prowadzę zajęcia z najmłodszymi chłopakami. Czułam się częścią tej Akademii. Rozmowy toczyły się od dłuższego czasu, aż wreszcie nadszedł odpowiedni moment, 20-lecie KKS-u i 100-lecie miasta, i wszyscy do tej decyzji „dojrzeli”. KKS to takie moje „dziecko”. Emocjonalnie i z lękiem do tego połączenia podchodziłam. Ciepłe słowa pani prezydent i docenienie naszej pracy postawiło kropkę nad i.


Na jakie korzyści może liczyć KKS z tej współpracy?


Mamy silnego partnera u swojego boku. Lepsze warunki treningowe, stroje meczowe z herbem Górnika, zdjęcia grupowe na Arenie. Widziałam radość i niedowierzanie w oczach. Zastrzyk motywacyjny, jaki otrzymały dziewczęta, widoczny jest gołym okiem. Poczuły się zauważone i docenione. One mają KKS i Górnika w sercu. Teraz są jego częścią i zrobią wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony.


Jak przebiegały przygotowania do wznowienia rozgrywek? Co zamierzacie osiągnąć w tym sezonie?


Zajmujemy szóste miejsce w tabeli. Mamy tylko dwa punkty straty do czwartego miejsca. Drużyna z Wrocławia to solidny zespół. Będzie to ciekawe i emocjonujące spotkanie. Uważam, że mamy dobrze przepracowany okres przygotowawczy. Nasza młodzież, która gra obecnie w czwartej lidze, jest dobrym zapleczem dla pierwszego zespołu. Od przyszłego sezonu startujemy tylko z 3. ligą, więc w tej rundzie koncentrujemy się na niej. Razem z trenerką Barbarą Żelichowską będziemy budować stabilny i mocny zespół. Perspektywy i plany są ambitne, jednak wszystko zostanie zweryfikowane w późniejszym czasie. Mentalność i sytuacje losowe mają tu duże znaczenie. 

Rozmawiał: Andrzej Azyan