31 NZSw5_22 Zanim nastąpił Shoah (cz. II)
Aryzowane przedsięwzięcia gospodarcze na Śląsku, czyli...
Zanim nastąpił Shoah (cz. II)
Wydarzenia tzw. nocy kryształowej (9/10 listopada 1938 r.) [patrz NZS grudzień 2018] – spalenie większości synagog w Niemczech, niszczenie żydowskich sklepów i mieszkań, aresztowanie i osadzenie w obozach koncentracyjnych 26 tysięcy Żydów – zapoczątkowały nowy etap prześladowania ludności żydowskiej w Niemczech.
20 stycznia 1942 r. w berlińskiej dzielnicy Wannsee odbyła się konferencja, której tematem było „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”, czyli fizyczna eliminacja wszystkich pełnej krwi Żydów. Jak zapisano w protokole konferencji (protokół dostępny na stronie http://docplayer.pl/2134932-Protokol-konferencji-w-wannsee-20-stycznia-1942.html, skąd pochodzą niżej przytoczone cytaty), w przebiegu realizacji ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej należy użyć Żydów do pracy na Wschodzie pod odpowiednim kierownictwem i w odpowiedni sposób. Ujęci w duże kolumny robocze z uwzględnieniem separacji obu płci, zostaną zdolni do pracy Żydzi skierowani na te terytoria w celu budowy dróg; przez naturalną eliminację odpadnie przy tym oczywiście duża ich część. Pozostałych należy poddać odpowiedniemu traktowaniu, gdyż będzie to bezsprzecznie najbardziej odporna część, wyselekcjonowana na naturalnej drodze; w razie uwolnienia należałoby ją uważać za zalążek nowej żydowskiej odbudowy (czego nas uczy historia). W trakcie praktycznej realizacji ostatecznego rozwiązania Europa zostanie przeczesana z Zachodu na Wschód. Przede wszystkim należy dokonać tego na terytoriach Rzeszy z protektoratem Czechy i Morawy włącznie – chociażby ze względu na kwestię mieszkaniową[…] Ewakuowani Żydzi będą stopniowo umieszczani w tzw. gettach przejściowych, skąd w dalszym ciągu przetransportuje się ich na Wschód. […] Żydzi w wieku ponad 65 lat nie mają być ewakuowani, lecz przetransportowani do getta dla starców, na które przewidziany jest Terezin [Theresienstadt]. Obok tych roczników […] zostaną umieszczeni w żydowskich gettach dla starców ciężko poszkodowani żydowscy inwalidzi wojenni oraz Żydzi odznaczeni orderami wojennymi (Krzyż Żelazny I kl.). Jak zaznaczono dalej rozwiązanie kwestii żydowskiej oparte będzie na Ustawach Norymberskich, przy czym istotnym punktem jest ostateczne rozstrzygnięcie problemu mieszańców i małżeństw mieszanych. W punkcie pierwszym stwierdzono, że w rozstrzyganiu kwestii żydowskiej mieszańcy pierwszego stopnia taktowani są jak Żydzi, przy czym wyjątkiem byli mieszańcy pierwszego stopnia pozostający w związku małżeńskim z przedstawicielem rasy aryjskiej i mający w tym związku dzieci (mieszańcy drugiego stopnia). Mieszańcy drugiego stopnia traktowani są jak członkowie rasy aryjskiej, a także mieszańcy pierwszego stopnia, którzy przez wyższe instancje partii i państwa z określonych względów zaliczani są do wyjątków[…] Warunkiem zaliczenia do grupy wyjątków są zasługi danego mieszańca (nie zasługi rodziców bądź małżonka krwi aryjskiej). Każdy mieszaniec pierwszego stopnia wykluczony z akcji ewakuacyjnej poddany zostanie sterylizacji. Ma to na celu przeciwdziałanie narodzinom nowych pokoleń mieszańców i ostateczne oczyszczenie z nich narodu niemieckiego. Poddanie się sterylizacji jest dobrowolne, ale jest ono warunkiem pozostania na terenie Rzeszy Niemieckiej. Z kolei w kwestii mieszańców drugiego stopnia uznano, że są w zasadzie jak członkowie rasy aryjskiej. Wyjątkiem były osoby pochodzące z rodzin, gdy oboje rodzice byli mieszańcami; gdy ich charakterystyczny wygląd wyraźnie wskazuje na to, że dany mieszaniec drugiego stopnia jest Żydem; gdy władze policyjne i polityczne wydadzą opinię, z której wynika, że mieszaniec drugiego stopnia przez swój stan emocjonalny i zachowanie zalicza się do Żydów. W stosunku do małżeństw między Żydami i przedstawicielami rasy aryjskiej stwierdzono, iż należy wnikliwie przeanalizować każdy przypadek i rozważyć, czy żydowski małżonek/małżonka ma zostać objęty(a) akcją ewakuacyjną bądź czy przez wzgląd na skutki takiej decyzji dla krewnych niemieckiej krwi mieszańca powinien on zostać skierowany do getta. Tak samo miało być w przypadku bezdzietnych małżeństw pomiędzy mieszańcami pierwszego stopnia i przedstawicielami rasy aryjskiej. W przypadku takich małżeństw posiadających dzieci, mogą być one uznane za Żydów i podlegają ewakuacji bądź zostają skierowane do getta; bądź też mogą być uznane za pełnych Niemców i wtedy powinny być oddzielone od mieszańca pierwszego stopnia. Ostatnie dwie kategorie tworzyły małżeństwa pomiędzy dwoma mieszańcami pierwszego stopnia lub mieszańcem pierwszego stopnia i Żydem oraz małżeństwa pomiędzy mieszańcem pierwszego stopnia i mieszańcem drugiego stopnia. We wszystkich tych przypadkach uznano, że tak małżonkowie, jak i ich ewentualne dzieci są Żydami, w związku z czym objęci są ewakuacją lub skierowani do getta.
***
Pod koniec kwietnia 1942 r. w Zabrzu mieszkało jeszcze 413 Żydów, którzy zajmowali 104 mieszkania, w tym część z nich mieszkania czteropokojowe. Aby przyśpieszyć możliwość przekazania tych mieszkań rodzinom wielodzietnym, zanim Żydzi zostaną z Zabrza wywiezieni, pojawił się pomysł przeprowadzenia ich do baraków. Policzono, że w jednym pomieszczeniu mogłoby mieszkać siedem osób, co przekłada się na trzy baraki mieszkalne oraz jeden barak, w którym mieściłyby się pomieszczenia gospodarcze, szkolne itp. Pomysłu tego ostatecznie nie zrealizowano. W maju i czerwcu 1942 r. deportowano do obozów zagłady Żydów z Bytomia, Gliwic i Zabrza, a także z powiatów bytomsko-tarnogórskiego i toszecko-gliwickiego. Ponieważ dla Zabrza nie zachowały się listy deportacyjne, dane są tylko szacunkowe. Przyjmuje się, że wywieziono stąd ok. 380 osób (w tym osiem z Mikulczyc), a ok. 40 Żydów w Zabrzu pozostało. Wśród tych ostatnich byli w większości Żydzi żyjący w związkach małżeńskich z „przedstawicielami rasy aryjskiej”. Kiedy dokładnie deportowano zabrzańskich Żydów, nie wiemy. W Oddziałowym Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach przechowywane są dokumenty z akt sądowych spraw dotyczących uznania za zmarłych osób, które zginęły/zmarły w czasie II wojny światowej a nie pozostały po nich świadectwa zgonu. Dwie z tych spraw związane są z Żydami zabrzańskimi. Pierwsza z nich dotyczy Selmy Seidemann z domu Weissenberg ur. 17 lipca 1883 r. w Zaborzu, jej męża Maksa Seidemanna ur. 24 lipca 1880 r. w Czuchowie w powiecie rybnickim oraz Herty Seidemann, córki Maksa z pierwszego małżeństwa ur. 16 lipca 1913 r. w Woźnikach w powiecie lublinieckim. Wniosek do Sądu Grodzkiego w Zabrzu złożyła w lipcu 1947 r. siostra Selmy, Hulda Koczy z domu Weissenberg ur. 3 maja 1888 r. w Zaborzu. Jej mężem był katolik Florian Koczy ur. 5 maja 1892 r. w Zaborzu. W uzasadnieniu wniosku pojawia się konkretna data aresztowania rodziny Seidemann: Wyszczególnieni wyżej pod I. i II. małżonkowie Selma i Maks Seidemanowie (z których Selma była moją siostrą) oraz pod III. córka tychże Herta Selma 2 im.[ion] Seideman – ulegali jako Żydzi licznym represjom i prześladowaniom ze strony hitlerowskich oprawców na terenie Zaborza a Zabrze, gdzie stale zamieszkiwali. Nocą dnia 17 maja 1942 roku wszyscy Żydzi zamieszkali na Zaborzu ad Zabrze, a między innymi wymienieni wyżej małżonkowie Seidemanowie oraz ich córka Hertha Selma 2 im. Seideman zostali przez gestapowców wyprowadzeni z ich mieszkania na Zaborzu przy ul. Rolniczej 36, załadowani do samochodu ciężarowego i wywiezieni wraz z innymi Żydami wprost do obozu w Oświęcimiu, gdzie z całą pewnością zostali zgładzeni przez katów hitlerowskich. Była to bowiem ostateczna likwidacja Żydów zamieszkałych na Zaborzu. Od tego czasu nikt z wspomnianych Seidemanów nie dał o sobie żadnego znaku życia i wszelki słuch o nich zaginął. Hulda i Florian Koczy, a także trzeci świadek, N. Wycisk mieszkali przy ul. Rolniczej 5, kilkaset metrów od rodziny Seidemann. W związku z tym podana przez nich data aresztowania Żydów w Zaborzu nie powinna budzić wątpliwości. Ostatecznie Sąd Grodzki w Zabrzu uznał ich za zmarłych postanowieniem z 6 lutego 1948 r.: Jako chwilę śmierci ustala się dzień 5 grudnia 1947 r. – miejscowość nie ustalona. Hulda i Florian Koczy wyjechali w późniejszym czasie do Niemiec, gdzie Hulda zmarła w 1963, a Florian w 1966 r. – oboje pochowani zostali na cmentarzu żydowskim w Landau w Nadrenii-Palatynacie. Na ich macewie upamiętniono również rodzeństwo Huldy, które zginęło w Auschwitz.
***
O tym, że deportacje zabrzańskich Żydów przeprowadzone w 1942 r. nie odbyły się w jednym czasie, świadczy termin ostatniego zawartego przez nich ślubu. 5 czerwca 1942 r. przed urzędnikiem zabrzańskiego Urzędu Stanu Cywilnego stanęli robotnik montażowy Siegfried Hermann Josef Czarnowitzki ur. 9 sierpnia 1920 r. w Chropaczowie (obecnie dzielnica Świętochłowic), zamieszkały przy Kronprinzenstraße 207 oraz Ruth Badrian ur. 10 maja 1923 r. w Hindenburgu, zamieszkała przy Kirchstraße 6 (ul. ks. Cz. Klimasa). Świadkami byli rzeźnik Fedor Ehrlich [mistrz rymarski] zamieszkały przy Antonienhüttenstraße 8 (ul. W. Brysza) i robotnik-betoniarz David Badrian zamieszkały przy Friedenshüttenstraße 5 (ul. Wandy) [kupiec, wujek panny młodej]. Z akt drugiej sprawy wynika, że wśród Żydów którzy pozostali w Zabrzu po deportacjach z maja i czerwca 1942 r. byli m.in. Josef Wischnitzer ur. 7 stycznia 1880 r. w Ślemieniu w powiecie żywieckim i jego żona Sophie z domu Jucker ur. 3 kwietnia 1887 r. w Lachovicach w Czechach. Wniosek o uznanie rodziców za zmarłych złożył w Sądzie Grodzkim w Zabrzu w marcu 1949 r. ich syn Helmut Wischnitzer, mieszkający w tym czasie w Manilii na Filipinach, ur. 9 listopada 1917 r. w Biskupicach: wnioskodawca wnosi o uznanie jego ojca Józefa Wischnitzera oraz matkę Zofię Wischnitzer z d. Jukier za zmarłą w lecie 1943 r. Józef Wischnitzer oraz Zofia Wischnitzer mieszkali w do lata 1943 r. (lipca) w Zabrzu zkąd zostali przez Gestapo, jako należący do narodowości żydowskiej w związku z ustawami antyżydowskimi wywiezieni do Oświęcimia, gdzie zginęli. Pierwszym ze świadków w tej sprawie był przedwojenny zabrzański Żyd, woźny tutejszego magistratu Arthur Heimann ur. 3 września 1887 r. w Siemianowicach Śląskich, jego żoną była katoliczka Helene Wilczek. A. Heimann zeznał: Józefa Wischnitzera oraz Zofię Wischnitzer znałem osob.[iście] Mieszkali oni w Zabrzu do 1943 r. w czerwcu 1943 r. zostali oboje jako Żydzi przez gestapowców wywiezieni autem w niewiadomym mi kierunku, i od tego czasu wszelki słuch o nich zaginął. Drugim świadkiem był Konrad Kapłonek, lokator kamienicy przy Kronprinzenstraße 270, który zeznał: Józefa i jego żonę Zofię Wischnitzer znałem osobiście, albowiem przez długie lata mieszkałem w ich kamienicy. Dnia 29.6.1943 r. zostali oni przez gestapo zabrani jako Żydzi i wywiezieni w niewiadomym mi kierunku. Od tego czasu wszelki ślad o nich zaginął. Słyszałem, że mieli oni być wywiezieni do Oświęcimia. 28 czerwca 1950 r. Sąd Grodzki w Zabrzu postanowił Józefa i Zofię Wischnitzer uznać za zmarłych i oznaczyć chwilę ich śmierci na 9 maja 1946 roku. Piotr Hnatyszyn- Muzeum Miejskie w Zabrzu