34 NZSw06_23 Wokół wystawy Kruche światy.

Samorodne malarstwo na szkle z kolekcji Muzeum Miejskiego w Zabrzu


Wokół wystawy Kruche światy. 


Od 20 maja w Muzeum Miejskim można oglądać wystawę czasową „Kruche światy. Samorodne malarstwo na szkle z kolekcji Muzeum Miejskiego w Zabrzu”. 95 obrazów prezentowanych w Galerii Café Silesia pochodzi ze zbiorów Muzeum Miejskiego i jest reprezentacyjne dla bogatej kolekcji gromadzonej przez tę instytucję kultury. 


Wystawa stanowi wypadkową trzech fenomenów: malarstwa na szkle, sztuki samorodnej oraz historii tworzenia zbiorów przez zabrzańską instytucję, która bardzo trafnie antycypowała pewne tendencje w muzealnictwie. Malarstwo na szkle to jeden z najbardziej zdyscyplinowanych i metodycznych rodzajów malarstwa, choć prezentowane światy powstają w nim niejako „na opak”. Właściwiej byłoby mówić o malarstwie pod szkłem (dlatego bardziej odpowiednie zdaje się być niemieckie Hinterglasmalerei), ponieważ obraz powstaje na spodzie tafli i warstwy nakładane są w odwrotnej kolejności niż ma to miejsce w przypadku płótna. Każde pociągnięcie pędzla musi być dokładnie zaplanowane, nie ma miejsca na pomyłki. Aby prześledzić historię tego rodzaju twórczości należałoby sięgnąć aż do starożytności, lecz malarstwo na szkle kojarzone jest głównie ze sztuką ludową. W jej zaś obszarze najszybciej zadomowiło się na Śląsku oraz Podhalu, na co wpływała bliskość hut szkła (w tym drugim przypadku wpływy przenikały ze Słowacji). Rozwijało się ono do końca XIX w. i miało charakter bardziej dekoracyjny niż artystyczny czy religijny (nawet pomimo częstych tematów dewocyjnych), pojawiło się ponownie po II wojnie światowej, zaimplementowane niezależnie w kilku środowiskach. Dominujący dekoracyjny charakter sprawił, że ludowe malarstwo na szkle stało się niejako magazynem motywów, po które sięgali m.in. malarze nieprofesjonalni, zwani też samorodnymi, naiwnymi czy artystami dnia siódmego. Nie musieli oni trzymać się tak ściśle wytycznych przekazywanych z pokolenia na pokolenie, jak ma to miejsce w przypadku twórców ludowych, lecz swoboda artystyczna (nieograniczana również z drugiej strony – rygorami akademickimi) pozwalała im na oryginalne z nich korzystanie. Samorodne malarstwo na szkle rozwija się więc równolegle do ludowego, jest zjawiskiem samodzielnym, choć momentami stycznym do niego.


***

Muzeum Miejskie w Zabrzu posiada jedną z największych, a z pewnością najważniejszych w kraju, kolekcję sztuki samorodnej. Zaczęło budować swoje zbiory na początku lat 60. XX w., początkowo w ramach Działu Etnografii kierowanego przez prof. Irenę Bukowską-Floreńską. Następnie gromadzeniem zajęła się etnografka Krystyna Kaczko, a od 1980 r., czyli powstania Działu Plastyki Nieprofesjonalnej, jej kolekcjonowanie było w rękach Jadwigi Pawlas-Kos. Malarstwo na szkle od początku było ważną częścią zbiorów plastyki samorodnej, o czym może świadczyć m.in. fakt, że już czwartym obiektem w kolekcji (liczącej dziś kilka tysięcy) był właśnie obraz na szkle. Wspomniany obraz – „Sieczenie słomy” autorstwa Marii Lenczewskiej – otwiera wystawę Kruche światy… Lenczewska (ur. 1888 r. w Podolanach, zm. 1967 r. w Bielsku-Białej) fascynowała się sztuką od dzieciństwa, jednak koleje losu determinowane przez dwie wielkie wojny, osobiste tragedie (utrata dwojga dzieci) i choroby (amputacja nogi wskutek gruźlicy kości) nie pozwoliły jej realizować pasji, do której wróciła, mając ponad 60 lat. Zaczęła w 1948 r. od portretów (skopiowanych z fotografii) swoich zmarłych dzieci, wykonywanych pastelami i akwarelami. Tworzyła także obrazy przestrzenne w technikach mieszanych, łącząc farby z kawałkami słomy, suszonymi liśćmi i trawami (jeden z nich również znajduje się w zbiorach Muzeum Miejskiego). Rzeźbiła w glinie i gipsie. Po śmierci męża reperowała domowy budżet oparty na skromnej emeryturze, sprzedając swoje prace. Gdy jej sytuacja materialna nieco się polepszyła, podporządkowała malowanie idei utrwalania w obrazach dawnych czasów dla przyszłych pokoleń. Częścią jej misyjnego rozumienia sztuki był również obraz „Sieczenie słomy” podarowany przez artystkę zabrzańskiemu muzeum w 1963 r. Dekadę po przyjęciu do zbiorów pracy Marii Lenczewskiej Krystyna Kaczko nabyła od Grzegorza Haiskiego dwa obrazy wykonane tą samą techniką: „Droga” oraz „Droga do kopalni”. Haiski (ur. 1951 r.) to pierwszy nieprofesjonalny artysta w zabrzańskiej kolekcji malarstwa na szkle, choć z perspektywy czasu należy sobie zadać pytanie, czy aby słowa „nieprofesjonalny” nie należy wziąć w cudzysłów. Wieloletni pracownik rudzkich wodociągów, który nie ukończył uczelni artystycznej, edukację plastyczną rozpoczął w pracowni Domu Kultury „Pokój”, a od 1970 r. był członkiem Grupy Bielszowickiej, gdzie rozwijał warsztat pod skrzydłami Władysława Lucińskiego – wszystko to jak najbardziej stawia go w szeregu artystów samorodnych. Dziś jednak mamy do czynienia z twórcą, który ma za sobą 39 wystaw indywidualnych, uczestniczył w 20 plenerach artystycznych w kraju i za granicą, jest aktywnym członkiem wielu fundacji i stowarzyszeń kulturalno-artystycznych, więc być może termin „plastyka nieprofesjonalna” należałoby zastąpić „plastyką nieakademicką”. Do wspomnianej Grupy Bielszowickiej, w tym samym czasie co Haiski, należał również Czesław Chodziuk (ur. 1949 r. w Drui na Białorusi, zm. 1978 r. w Rudzie Śląskiej). Kaletnik z zawodu, niepełnosprawny od urodzenia, autentyczny w prostocie swojego przekazu, dyktowanego samotnością i refleksją nad przemijaniem. Dwa prezentowane na wystawie obrazy na szkle autorstwa Chodziuka – „Huta Pokój” oraz „Czerna” – zostały nabyte przez Dział Etnografii zabrzańskiego muzeum kolejno w 1973 oraz 1974 r.


***

Dowodami na to, że sztuka – profesjonalna czy też nie – jest najtrwalszym pomnikiem artysty, są obrazy Jerzego Kasparka. 21 prac na szkle prezentowanych na wystawie zostało nabytych w latach 1973–1977, jednak w ślad za tym imponującym zestawem idą jedynie szczątkowe informacje o samym artyście: urodzony w 1947 r., według relacji sąsiadów mieszkał w Zabrzu do śmierci. Niezwykle narracyjne sceny rodzajowe ukazane na szkłach Kasparka rekompensują ten brak, roztaczając przed odbiorcą urokliwe obrazy życia codziennego. Rok 1980 jest przełomowy dla zbiorów sztuki samorodnej rozbudowywanych przez zabrzańskie muzeum. Powstały wtedy Dział Plastyki Nieprofesjonalnej, kierowany przez Jadwigę Pawlas-Kos, rozpoczął gromadzenie prac już nie tylko śląskiego środowiska plastyków-naiwistów (Grupa Janowska, Grupa Bielszowicka, Zakładowy Dom Kultury Kopalni „Zabrze”), ale także innych regionów Polski. Zmianę, jaka wtedy zaszła, widać także na przykładzie malarstwa na szkle: w latach 80. zbiory wzbogaciły się o unikatowe dziś w skali kraju witrochromie Leokadii Płonkowej („Wjazd do Jerozolimy” i „Święty Florian” zakupione u autorki w 1982 r. oraz nabyte w ten sam sposób rok później „Święty Jerzy” i „Nikifor”) oraz obrazy Krzysztofa Okonia (5 szkieł o tematyce biblijnej zakupionych w 1982 r.). Płonkowa (ur. 1913, zm. 1992 r. w Warszawie) i Okoń (ur. 1939 r. w Warszawie) to dwa bieguny sztuki samorodnej, ponieważ, o ile warszawska artystka wypracowała swój osobisty styl reinterpretacji sztuki ludowej, to, chociaż silnie związany z Zakopanem, Okoń odszedł od ludowego stylu bardzo daleko, opierając swoją sztukę na wysoko rozwiniętej wrażliwości muzycznej – malarstwem na szkle zajął się bowiem, będąc już uznanym wiolonczelistą. Równolegle kontynuowano kolekcjonowanie plastyki nieprofesjonalnej regionu. W 1984 r. dokonano pokonkursowego zakupu prac na szkle Marii Teresy Jaworskiej (ur. 1936 r. w Częstochowie), artystki związanej z Gliwicami – żyjącej i tworzącej tam do dziś. Kolejny rok to kolejny dowód na wybór trafnego kierunku zabrzańskiego kolekcjonerstwa – do zbiorów dołączyły prace Marka Idziaszka, uznawanego dziś za jednego z najlepszych w kraju artystów zajmujących się tym rodzajem malarstwa. Warto podkreślić, że Muzeum Miejskie jako pierwsze muzeum zakupiło prace tego artysty. Od połowy lat 80. szklana kolekcja powiększała się o prace autorstwa niezwykle ważnego dla Zabrza plastyka samorodnego, Romualda Nowaka (ur. 1936 w Rudzie Śląskiej, zm. 2004 w Zabrzu). Związany z Zakładowym Domem Kultury Kopalni „Zabrze” (obecnie Grupa Twórcza 18-Obsydian) od początku jego istnienia, twórca wszechstronny, rozwijający warsztat pod okiem swojej mentorki, a prywatnie żony, artystki Krystyny Jędrzejowskiej-Nowak, zajmował się malarstwem olejnym na szkle, płótnie, grafiką oraz ilustrowaniem książek. Choć niewielkich rozmiarów, to zachwycająca „Dolina Szelustu” była pierwszą ze szklanych prac Nowaka w zabrzańskich zbiorach. Od 1989 r. powiększały się one o malowany przez Nowaka na szkle na przestrzeni dwóch dekad cykl „Śląskie kościółki drewniane”. Romuald Nowak to niejedyny dokumentalista śląskich mitologii, którego prace na szkle prezentowane są na aktualnej ekspozycji. Bliskie pod względem prezentowanego humoru, dalekie stylem obrazy Andrzeja Karpińskiego (ur. 1953 r. w Kołobrzegu, mieszkający w Zabrzu) oraz Krzysztofa Websa (ur. 1952 r. w Rudzińcu) stanowią dopełnienie śląskiego genius loci, którego blaski i cienie artyści niczym w soczewce uchwycili pod kruchymi taflami. Wystawę można oglądać do końca sierpnia, towarzyszyć jej będą spotkania z artystami, oprowadzania oraz warsztaty.

Marzena Kotyczka -Muzeum Miejskie w Zabrzu