Na parkietach kraju i Europy
Na parkietach kraju i Europy
Rozmowa z Tomaszem Strząbałą, trenerem piłkarzy ręcznych Górnika Zabrze
Jak Górnik zaprezentował się w pierwszej części sezonu?
Wyglądał mniej więcej tak, jak przedstawiłem na spotkaniu z zarządem klubu jeszcze przed sezonem. Mówiłem wtedy, że początki gry na dwa fronty - w Polsce i za granicą - mogą przynieść pewne straty na polu ORLEN Superligi. I tak też się stało. Ale było to też wynikiem naszej ciężkiej pracy w lipcu i sierpniu, przez co forma przyszła nieco później. Pojawiła się jednak w dobrym momencie, bo pokonaliśmy dwie najbardziej konkurencyjne dla nas drużyny w walce o medale - Głogów na wyjeździe i Puławy w domu. Wreszcie udało się też awansować w Lidze Europejskiej, co jest bezwzględnie sukcesem.
Można powiedzieć, że strach ma wielkie oczy i nasi rywale wcale nie byli tak groźni?
Zespoły z Lucerny czy Ateny to były zespoły wymagające, ale my zagraliśmy naprawdę dobrze. Dlatego sobie z nimi poradziliśmy. I mówię tu zarówno o meczach u nas, jak i o wyjazdach. Nie możemy mieć do siebie większych zastrzeżeń. Prezentowaliśmy wysoki poziom piłki ręcznej, graliśmy widowiskowo, co doceniło też wielu specjalistów, także za granicą. Po przegranym wyjazdowym meczu z Hannoverem padło sporo dobrych opinii o nas z ust niemieckich mediów. Padły nawet słowa o tym, że w Polsce powstaje trzecia siła, którą my jesteśmy. Ja myślę, że to za wcześnie, by tak o nas mówić. Ale można być zadowolonym z całokształtu, z wyników i jakości gry. Ale oczywiście każdy mecz chce się wygrać.
Górnik to bardzo młody zespół, co zresztą podkreślano w trakcie rozgrywek Ligi Europejskiej. Tylko dwóch zawodników w składzie, w tym bramkarz, przekraczają trzydziestkę. Jak pracuje się z tak młodym zespołem?
O wiele łatwiej na tym poziomie rozgrywek byłoby pracować z zawodnikami doświadczonymi, bo dzięki ich wiedzy łatwiej byłoby wdrażać pewne rzeczy, zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Natomiast z drugiej strony starsi zawodnicy nie reagują na pewne zmiany, a młodzi zawodnicy potrafią przyswajać więcej nowych rzeczy i chętniej je stosują. Starsi preferują wykorzystywać to, czego nauczyli się w przeszłości. Młody zawodnik, kiedy łapie doświadczenie na takim poziomie, to to procentuje w przyszłości. Filozofia tego klubu to budowa drużyny na takich zawodnikach.
Jakie są treningowe plany na styczeń?
Musimy się odbudować fizycznie. Od półtora miesiąca tylko gramy, mamy krótkie treningi, trochę taktyki, analizę wideo i znów mecz. Nie mieliśmy czasu popracować fizycznie i przygotować się solidnie do meczów. Tak jak latem, tak i zimą popracujemy fizycznie. Czasu jest mniej niż w lipcu i sierpniu, ale musimy pamiętać, że wiosną czekają nas długie rozgrywki, bo także play-offy, a także co najmniej cztery wymagające mecze Ligi Europejskiej.
Co należałoby poprawić w którejś z formacji?
Na pewno musimy popracować nad atakiem, bo już mamy pewne wnioski i będziemy szukać rozwiązań. Zasadniczo jednak będziemy kontynuować to, co robiliśmy do tej pory.
W rundzie zasadniczej będziecie walczyć o każdy punkt czy jednak możemy spodziewać się trochę „taktyki” w tabeli?
Bardzo ważne jest, żeby po fazie zasadniczej znaleźć się na miejscach 3-5. To są dobre miejsca do dalszej walki. Dużo ważniejszą sprawą jest jednak utrzymanie zespołu w zdrowiu, by częstotliwość gry nie wpłynęła na to, że w kluczowych momentach będziemy mieli braki kadrowe. Wiadomo, że w styczniu czekają nas mistrzostwa Europy. Część zawodników pojedzie na zgrupowania przed, część na samą imprezę, różnie to bywa i różnie się to kończy, co też rzutuje na rozgrywki. My mamy określoną grupę 12 zawodników, na którą możemy bardzo liczyć. Istotne jest, by utrzymać ich w zdrowiu i formie do końca sezonu. To był między innymi powód, dlaczego MMTS wyeliminował kilka lat temu Górnika w ćwierćfinale. Kwidzyn był w pełnym składzie, a Górnik wtedy bodaj bez czterech zawodników z pierwszej drużyny.
Zabrze ma tego pecha, że od kilku lat właśnie wiosną zaczynają wypadać kluczowi zawodnicy.
Nie trzeba się aż tak bardzo piąć i zarzynać w pewnych meczach, ale gospodarować siłami na miarę możliwości. Nie każdy mecz da się wygrać. Na końcu liczy się jednak miejsce.
Źródło: www.handballzabrze.pl