NZ w2 Historia pewnego nagrobka
Zagadkowa mogiła na cmentarzu parafii św. Andrzeja Apostoła
Historia pewnego nagrobka
3 września 1947 roku wojewoda śląski gen. Aleksander Zawadzki w specjalnym zarządzeniu skierowanym do starostów i prezydentów miast zobligował ich do usunięcia z przestrzeni publicznej wszelkich śladów niemczyzny. Decyzja ta dotyczyła również obiektów sakralnych, cmentarzy, figur i kapliczek przydrożnych.
W wyniku przeprowadzonej akcji zniszczone lub okaleczone zostały niejednokrotnie obiekty o niewątpliwej wartości artystycznej, historycznej, a przede wszystkim miejsca ważne dla pamięci o bliskich zmarłych. Akcja, w zależności od miejscowości, przebiegała z różnym nasileniem. Jeszcze obecnie spacerując po zabrzańskich cmentarzach można natrafić na efekty nie do końca skutecznie przeprowadzonej wówczas akcji. Nieliczne zachowane nagrobki można z łatwością rozpoznać. Najczęściej mają one odwrócone tablice i skute oryginalne napisy. Jednak przyglądając się uważnie, często można odczytać jeszcze pojedyncze słowa, bądź litery. W takich przypadkach nagrobki najczęściej wykorzystywane były wtórnie. Tego typu działania szczególnie często miały miejsce w przypadku nagrobków, którymi nikt się nie opiekował. W przypadku, kiedy groby były odwiedzane przez krewnych zmarłego, najczęściej postępowano mniej drastycznie, pozostawiano płytę na miejscu, a „jedynie” skuwano wyrazy w języku niemieckim (sentencje, skróty, itp.).
***
W Zabrzu możemy spotkać się z nagrobkiem, który wydaje się, że ocalał z przeprowadzonej w latach 40. XX wieku akcji, ale skrywa za to inną zagadkę. Nagrobek ten znajduje się na cmentarzu pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła przy ulicy Wolności. Znajduje się w najbliższym sąsiedztwie kościoła, na tyłach groty Maryjnej. Nagrobek wykonany jest z czarnego granitu, składa się z kamiennego obramowania, wewnątrz którego rośnie wysoki krzew jałowca, zasłaniający w dużej części stojący z tyłu kamienny krzyż. Z lewego boku podstawy nagrobka znajdziemy wygrawerowane dane jego autora „R. Barth, Gleiwitz”. Wyglądem nawiązuje do stylu typowego dla nagrobków powstałych na przełomie XIX/XX wieku. Na tego typu nagrobki mogły pozwolić sobie jedynie osoby dobrze sytuowane. Przeważały wówczas groby w postaci kopczyka ziemi, jedynie z wbitym metalowym, bądź drewnianym krzyżem. Nagrobek jest ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze, odsłaniając krzew jałowca ujrzymy pozbawiony wszelkich napisów cokół. Jednak to, co wyróżnia nagrobek spośród innych, to bardzo rozbudowane napisy w języku niemieckim wyryte na tylnej stronie cokołu.
„Hier ruhen in Gott: unser guter Vater Leopold Skrzipietz geb. d. 9 Novbr. 1843 gest. d. 10. Febr. 1898 und seine Kinder Marie, Hugo Hedwig i Helene”
W tłumaczeniu: „Tutaj spoczywa w Bogu nasz dobry ojciec inżynier wiertniczy Leopold Skrzipietz urodzony 9 listopada 1843 zmarł 10 lutego 1898 i jego dzieci Maria, Hugo Jadwiga, Helena”
Wedle zapisów w grobie tym leży zmarły w 1898 roku inżynier wiertniczy Leopold Skrzipietz oraz czworo jego dzieci: trzy córki i syn. Rok później nazwisko Skrzipietz na długie lata wpisało się w historię Zabrza, a to za sprawą aptekarza Paula Skrzipietza, który w tym właśnie roku uzyskał koncesję na prowadzenie najstarszej w Zabrzu apteki „Adler Apotheke” (apteka „Pod Orłem”), mieszczącej się przy Bahnhofstrasse 9 (obecnie ul. Dworcowa). Apteka ta przez lata należała do największych w Zabrzu, zaś jej właściciel był jedynym w gminie farmaceutą z tytułem doktora. Przeprowadzona wnikliwa kwerenda pozwoliła powiązać osobę aptekarza Paula Skrzipietza, z osobami widniejącymi na omawianym nagrobku. Ustalenia okazują się częściowo zaskakujące, a część pytań pozostaje nadal bez odpowiedzi.
***
Wymieniony na płycie nagrobnej Leopold Skrzipietz to ojciec zabrzańskiego aptekarza. Urodził się 9 listopada 1843 roku, z zawodu inżynier wiertniczy. Przed 1868 rokiem poślubił Barbarę Stanjendę. Małżonkowie doczekali się co najmniej 12 dzieci, w tym 7 córek i 5 synów. Państwo Skrzipietz kilkakrotnie zmieniali miejsce zamieszkania, dwie najstarsze córki Marie i Anna urodziły się w Taciszowie, syn Peter Paul, późniejszy zabrzański aptekarz, w Rzeczycach. Pozostałe dzieci Emilie Franciska, Helene Amalia Clara, Leopoldine Mathilde Ottilie, Leo Leopold, Hugo Albert Adam, Hugo Robert, Hedwig Victoria oraz Johannes Carl Gottfried urodziły się na Wójtowej Wsi (obecnie dzielnica Gliwic). Leopold Skrzipietz zmarł 10 lutego 1889 roku. Fakt ten odnotowany został w księdze zgonów parafii pw. św. Bartłomieja w Sobiszowicach. Skąd więc jego nagrobek na zabrzańskim cmentarzu? Możliwości wytłumaczenia tego stanu nasuwa się kilka. Najbardziej prawdopodobne jest, że pierwotnie Leopold Skrzipietz oraz czworo jego dzieci pochowani byli na cmentarzu parafialnym w Sobiszowicach, a po osiedleniu się syna Paula w Zabrzu ten ekshumował ciało ojca lub tylko przeniósł sam nagrobek na cmentarz pw. św. Andrzeja Apostoła, na którym stoi do dzisiaj. Za taką wersją przemawia fakt umieszczenia na nagrobku imion zmarłego wcześniej rodzeństwa zabrzańskiego aptekarza. Ich zgony, podobnie jak i ich ojca, odnotowane zostały w księgach parafii pw. św. Bartłomieja w Sobiszowicach. Druga, mniej przekonująca autorkę alternatywa, to pochowanie ojca od razu na cmentarzu św. Andrzeja Apostoła w Zabrzu. Data zgonu ojca zbiegła się bowiem z rozpoczęciem przez Paula Skrzipietza starań o koncesję na prowadzenie w Zabrzu apteki „Pod Orłem”. Przypatrując się relacjom rodzinnym, można wnioskować, że Paul Skrzipietz czuł się odpowiedzialny za swych najbliższych. Stąd zapewne pamięć o zmarłym ojcu i rodzeństwie, których w rzeczywisty, bądź symboliczny sposób „sprowadził” do Zabrza, z którym to miejscem, jak się okazało, związał całe swoje późniejsze życie. Wracając do historii nagrobka, kolejną zagadkę stanowi miejsce pochowania zmarłej 12 lutego 1916 roku Barbary Skrzipietz, matki aptekarza. W księdze zgonu parafii pw. św. Andrzeja Apostoła odnotowano, że w chwili śmierci mieszkała u syna przy Bahnhofstrasse 9. Jednak na cmentarzu brak jakiegokolwiek śladu jej nagrobka. Czy spoczęła w grobie swego męża? Ale w takim przypadku dlaczego jej dane nie zostały wyryte na tablicy? A może jej grób znajdował się w innej części cmentarza? Ostatnią zagadką pozostaje miejsce pochówku samego Paula Skrzipietza. Jak wynika z zapisów parafialnych, zmarł 11 stycznia 1941 roku, a pochowany został pięć dni później 16 stycznia. O jego śmierci informowały liczne anonse zamieszczone w miejscowej i lokalnej prasie. Żegnały go liczne stowarzyszenia i instytucje, których przez długie lata był członkiem. Ze strony rodziny nekrolog podpisała siostra Anna. Być może była już jedyną żyjącą spośród licznego rodzeństwa. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku zmarłej w 1916 roku matki, także miejsce pochówku Paula Skrzipietza nie jest znane.
Urszula Wieczorek Muzeum Miejskie w Zabrzu