NZ w2 Profesor Franciszek Kokot nie żyje

Zmarł jeden z najwybitniejszych lekarzy w historii polskiej medycyny

 

Profesor Franciszek Kokot nie żyje

 

Na świecie uważany jest za jednego z ojców współczesnej nefrologii. Był tytanem pracy, autorem lub współautorem ponad tysiąca publikacji, człowiekiem bezgranicznie oddanym chorym. W praktyce lekarskiej spotkał się z ponad 70 tysiącami pacjentów. 24 stycznia zmarł profesor Franciszek Kokot. Miał 91 lat.

– Człowiek wielki swoją skromnością. Lekarz, naukowiec, badacz, który zawsze stawiał „my” nad „ja”. Który widział w drugim przyjaciela, a w pacjencie – człowieka w potrzebie. Który nie odmawiał pomocy, nie chował urazy. Spoczywaj w pokoju, Wielki Profesorze – napisał po śmierci wybitnego lekarza dr hab. Michał Zembala ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Właśnie w naszym mieście rozpoczął swą medyczną drogę urodzony w Oleśnie prof. Franciszek Kokot. W 1948 r. został studentem utworzonej w tym samym roku w Rokitnicy Akademii Lekarskiej, przemianowanej rok później w Śląską Akademię Lekarską, a następnie Śląską Akademię Medyczną. W 1953 r. uzyskał dyplom lekarza. Cztery lata później był doktorem, a w 1962 r. obronił pracę habilitacyjną. W 1982 r. otrzymał tytuł naukowy profesora zwyczajnego. Na przestrzeni lat spotkał się z ponad 70 tysiącami chorych. Przez ćwierć wieku kierował stworzoną przez siebie Kliniką Nefrologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Był rektorem uczelni, autorem pionierskich badań dotyczących funkcji przytarczyc. Zorganizował kilkanaście ośrodków dializoterapii. Na swoim koncie ma ponad tysiąc publikacji naukowych. Był członkiem honorowym kilkunastu zagranicznych towarzystw nefrologicznych, doctorem honoris causa dziesięciu uczelni medycznych, promotorem 80 doktoratów, opiekunem 20 habilitacji. Z jego prac korzystała m.in. NASA. 

 

„Każdy lekarz, żeby być dobrym lekarzem, powinien trochę jako pacjent w szpitalu poleżeć”.
„Jesteśmy od tego, by rozmawiać, potrzymać za rękę. Lekarz musi mieć ogromną wiedzę, nigdy nie może być zmęczony. I najważniejsze: musi kochać ludzi”.
„Nigdy nie żałowałem, że poświęciłem życie badaniu i leczeniu nerek. Kto nie rozumie, jak to fascynujący narząd, temu Pan Bóg niepotrzebnie dał mózg. Wystarczyłby mu rdzeń kręgowy”. 
„Powtarzam to zawsze moim kolegom: duże pieniądze są źródłem dużych kłopotów, chociaż bieda też nie jest przyjemna. Wystarczy mieć trochę zdrowia i trochę pieniędzy. Wtedy człowiek może zupełnie radośnie przejść przez życie”.
„To, że mogę chorym dać coś z siebie, że mogę im pomóc, to największe szczęście, bo przecież szczęściem człowieka jest dawać coś innym ludziom, choćby wiedzę”.
Prof. Franciszek Kokot

 

W lutym 2020 r. prof. Franciszek Kokot odebrał na scenie Domu Muzyki i Tańca Diamentowy Laur Umiejętności i Kompetencji, najwyższe wyróżnienie przyznawane przez Regionalną Izbę Gospodarczą. – Bardzo się cieszę, że dożyłem tej chwili, kiedy ludzie bezpośrednio niezwiązani z medycyną dostrzegli mnie, a przede wszystkim mój zespół. Jestem dumny ze swojego zespołu, który stworzył nefrologię na Śląsku i w Polsce. Uważam, że ja osobiście na to nie zasługuję, tylko mój zespół na to zasługuje – mówił wówczas z wrodzoną skromnością prof. Franciszek Kokot. Prof. Franciszek Kokot zmarł 24 stycznia. – Odszedł od nas nestor polskiej nefrologii, autorytet światowej sławy, a zarazem człowiek niezwykle życzliwy. Profesor Franciszek Kokot to postać, która zapisała się w historii medycyny. Był wychowawcą wielu pokoleń lekarzy. Swoimi działaniami rozsławił Śląski Uniwersytet Medyczny. Przez lata związany był z Zabrzem. Rodzinie i bliskim składam serdeczne kondolencje – mówi prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. GOR, MM
 

Mówią o Profesorze

Prof. Andrzej Więcek, nefrolog, wychowanek prof. Franciszka Kokota
Dla mnie to był wielki autorytet. Zawsze, kiedy przedstawiał jakieś zagadnienie, miał rację, nawet wtedy, kiedy jego poglądy szły pod prąd. Byłem też zawsze pod wrażeniem, jak potrafił przewidzieć następstwa kolejnych wielkich odkryć w medycynie. Na tym właśnie polegał jego autorytet – zawsze miał rację. Mało jest takich ludzi. Jego wiedza, zdolność obserwacji i syntezy to było coś niesamowitego. Nie ma tygodnia, żebym w rozmowach ze swoimi współpracownikami nie odnosił się do słów profesora Kokota, nie ma konferencji naukowej, żebym się na niego nie powoływał. A przy tym był to tytan pracy, który całe swoje życie podporządkował nauce. On dla nauki żył. Pod tym względem był niedoścignionym wzorem. Ale dla nas był nie tylko nauczycielem, ale także przewodnikiem w życiu, wspaniałym lekarzem, który zawsze z szacunkiem odnosił się do chorych.
(za „Gazeta Wyborcza Katowice” 24.01 2021 r.)

 

Prof. Jan Duława, prezes Towarzystwa Internistów Polskich
Był moim nauczycielem. Trudno wyobrazić sobie lepszego. Jeśli chodzi o życie zawodowe, zapamiętam go jako człowieka, który swój talent pomnożył nieprawdopodobną pracą. Jego praca dla innych była niewyobrażalna. Ludzie nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, ile i jak ten człowiek potrafił pracować. Ja go zapamiętam jako tytana pracy, nauczyciela i mistrza, który lekarza uczy zawodu osobistym przykładem. On dochowywał jedności słów i czynów. To się nieczęsto zdarza, że człowiek mówi, co myśli i robi, co mówi.
Studenci darzyli go szacunkiem i uznawali za człowieka nie tylko wybitnie mądrego, ale i sprawiedliwego. Był bardzo sprawiedliwy. Nikt nie kwestionował na przykład jego sposobów egzaminowania, chociaż były bardzo oryginalne.